piątek, 3 października 2014

                                  Prologue


Stany Zjednoczone. Wyjazd tam pod koniec na początku lat trzydziestych był dla nich prawdziwą traumą. Nie chcieli jechać, nie chcieli pozwolić na wyjazd, ale praca była ważna, zresztą Flo potrzebowała tego wyjazdu. W końcu jej najlepsza i jedyna przyjaciółka nie mogła do niej przyjechać, co powodowało ogromny ból w jej sercu. Po błaganiach, jękach i wrzaskach wyjechali. Zresztą jej mąż znalazł tam pracę. Nie miała szans; dwóch na jedną.
Gdy opuszczali rodzinny dom i kraj, płakała tak bardzo, że musieli polecieć następnym samolotem. Wtedy pisała:

Wiesz co? Tak bardzo boli mnie serce. Możliwe, że pęknie na tysiąc kawałków, a ja będę musiała je zbierać do końca życia.

Wlecieli w chmurę. Wnętrzności momentalnie podjechały jej do gardła. Nienawidziła latać samolotem.  Jej jedyny ruch było to lekkie drganie. 
                                 ***
Wzniósł oczy do góry, ale po sekundzie spuścił wzrok, bo ostra lampa zaświeciła mu prosto w twarz. Jego oczy zaczęły łzawić. Otarł je rękawem bluzy. Przechochąc z tą walizką przez milion-brazylion pięter, nieźle się namęczył.  Choroba jednak czasami dawała mu popalić. Brnął przez te długie białe korytarze. Kardiologia, dział chorób psychicznych, porody, nowotwory. DZIAŁ CHORÓB PSYCHICZNYCH.  Stanął i spojrzał przez okienko co się tam dzieje. To taki prawdziwy psychiatryk jak w tych wszystkich filmach? Rozglądał się. Na korytarzu na ziemi rysowała dwójka dzieci. Odwróciły głowy i uśmiechnęły się do niego. Odwzajemnił uśmiech i odszedł. A więc, wcale nie jest tak jak w filmach. Wcale.
***
Była wielką tajemnicą tego miejsca. Za wielkimi drzwiami krył się jej własny świat, do którego ktokolwiek bał się wejść. Paraliżujący strach. Nawet lekarze się jej bali. Tak naprawdę nie wiadomo, co jej dokładnie było. Połączenie autyzmu i schizofrenii. Tak przynajmniej wychodziło w badaniach. I tak żyła w tej swojej zapuszczonej norze. Od godzin, dni, tygodni, miesięcy. Od lat. Od wielu lat. Została tylko Flora. Nie odwiedzała, nie kontaktowała się prawie w ogóle. Ale była i to się liczyło. 

Gdy wyjeżdżała, powiedziała mi, że już zawsze będziemy razem. Bez bólu i strachu. Mamy siebie i o sobie nie zapomnimy.      
- Stworzyłyśmy całość, kochanie-mówiła.

Tak. Mówiła. Myślała. I nigdy nie przestanie.

środa, 1 października 2014

Wprowadzę Was trochę...

Cześć. Pamiętacie mnie jeszcze? Mam na imię na literę W. Uwielbiam Miley Cyrus, Demi Lovato i One Direction. Jednak przede wszystkim jestem V-lover. Moją ulubioną parą z serialu "Violetta" jest Naxi. Najlepsi, ukochani. Ale ten blog nie będzie tylko o nich. Ta historia ma się ciągnąć i wciągać jednocześnie. Zaczynam pisać. Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie. Zapraszam na mojego drugiego bloga:

http://naxi-opowiadanie.blogspot.com/

Więc...
Pa, niedługo spotkacie się z moją historią.
W. ♥